List do Dziennika Polskiego

Szanowny Panie Redaktorze,
Chcemy podjąć temat, który Pan poruszył w swoim ostatnim felietonie, a który już wcześniej stał się obiektem Pana zainteresowań: budżet partycypacyjny zwany obywatelskim. Zdaje się zresztą, że ta druga nazwa powinna być częściej stosowana, ponieważ pokazuje istotę całego wydarzenia. Pisano już wielokrotnie o sprawie, ale jak mawiano repetitio est mater studorum – toteż opowiemy jeszcze raz o tym, do czego przymierzają się władze miasta.

Budżet obywatelski to proces decyzyjny, w ramach którego mieszkańcy współtworzą budżet danego miasta, tym samym współdecydując o dystrybucji określonej puli środków publicznych.

Jego integralną częścią jest dyskusja pomiędzy mieszkańcami, którzy na jednym z etapów inicjatywy spotykają się i mówią o swoich potrzebach na specjalnie do tego celu powołanych zebraniach czy forach. W tym celu budżet partycypacyjny nie opiera się (jedynie) na istniejących ciałach politycznych (np. poprzez zachęcenie mieszkańców do uczestnictwa w posiedzeniach rady miasta czy rad osiedli) i nie wykorzystuje narzędzi niepozwalających mieszkańcom na wymianę poglądów (np. ankiet wysyłanych pocztą lub przez internet).

Dialog pomiędzy mieszkańcami jest kluczowy dla ich późniejszej współpracy z urzędnikami. Dyskusja w ramach budżetu partycypacyjnego dotyczy jasno określonych, ograniczonych środków finansowych. Propozycje inwestycyjne wybrane przez mieszkańców są realizowane. Mieszkańcy otrzymują informację zwrotną dotyczącą zarówno projektów wybranych w ramach dyskusji, jak i tych, które zostały odrzucone. Proces wdrażania inwestycji wynikających z budżet obywatelskiego jest monitorowany, nie jest on wydarzeniem jednorazowym, ale jest realizowany w procesie długofalowym, przez wiele lat.

Jak to działa?

Budżet obywatelski powstał w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku w brazylijskim Porto Alegre, ponadmilionowej stolicy stanu Rio Grande do Sul. Z czasem rozprzestrzenił się na całym świecie. Przykładów można mnożyć wiele. Między innymi od 2004 roku władze Sewilli zachęcają mieszkańców do współudziału w tworzeniu miejskiego budżetu. W roku 2006 udział w tworzeniu budżetu wzięło 9 tysięcy mieszkańców. Sewilla jest tylko jednym z wielu europejskich przykładów budżet obywatelskiego, ale pokazuje jego najbardziej typowe cechy: cykliczny, powtarzany co roku proces; propozycje wypływające wprost ze wspólnot lokalnych a także dobrowolny udział członków lokalnych społeczności.

Budżet obywatelski staje się coraz popularniejszy w Wielkiej Brytanii. Od 2006 roku ponad 150 gmin przyłączyło się do rządowego programu zachęcającego do stosowania tego rozwiązania. Modele stosowane w poszczególnych gminach odpowiadają na aktualne potrzeby lokalnych społeczności. Na przykład w Tower Hamlets, dzielnicy Londynu władze co roku wydają 2,5 miliona funtów w ramach budżetu partycypacyjnego. Z tej sumy 150 tysięcy funtów zainwestowano zgodnie z oczekiwaniami młodych ludzi wyrażonymi za pośrednictwem samorządów szkolnych. Budżet obywatelski, nawet kiedy stanowi stosunkowo niewielką część całego gminnego budżetu, jest okazją do aktywizacji lokalnej społeczności i budowy wśród mieszkańców świadomości obywatelskiej.

W Polsce?

W Polsce mamy też miejsca, którymi możemy się pochwalić: W 2011 roku w Sopocie doprowadzono do realizacji pierwszego w Polsce budżetu partycypacyjnego. W 2012 roku w ślady Sopotu poszły Elbląg, Gorzów Wielkopolski, Poznań́ i Zielona Góra. Pojawiły się również praktyki inspirowane budżetem partycypacyjnym na poziomie województwa (na Podlasiu)czy też instytucji (w jednym z warszawskich domów kultury). Obecnie do budżetu partycypacyjnego na poziomie całego miasta przygotowują̨ się Bydgoszcz, Chorzów, Dąbrowa Górnicza, Kędzierzyn-Koźle, Gdańsk, Łódź́, Płock, Radom, Tarnów, Toruń́ oraz Wrocław. O możliwości jego wprowadzenia mówi się̨ w Katowicach i Warszawie. Jednocześnie budżet partycypacyjny uzyskał poparcie Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji. Trwa debata dotycząca stworzenia odpowiedniej ustawy, która definiowałaby tę praktykę. W Krakowie trwają przygotowania do zastosowania budżetu w paru dzielnicach.

Panie Redaktorze z Pana wypowiedzi wynika, że pominął Pan element budżetu, polegający na nieustających konsultacjach radnych dzielnicowych z mieszkańcami Krakowa. To nie jest tak, jak Pan napisał, że budżet obywatelski stanie się wotum nieufności wobec dzielnic, ale wręcz odwrotnie: zaangażuje Krakowian do aktywniejszego udziału w zarządzaniu. Bardzo istotnym elementem budżetów obywatelskich jest edukacja. Dzięki temu wydarzeniu uczy się mieszkańców miasta, jakie są koleje pewnych decyzji, co należy przygotować, aby powstał park miejski, jakie tereny są własnością gminy, a na jakich nie możemy niczego postawić, ani zbudować. Przez aktywny udział w zarządzaniu miastem ludzie stają się bardziej świadomi, bardziej uczestniczący w tym, co stanowi istotę naszego miasta. Tym samym, w co wierzymy – przyszłe wybory przedstawicieli rad dzielnic i miejskich będą także wyborami mieszkańców bardziej świadomymi.
Z poważaniem
Małgorzata Janos – wiceprzewodnicząca Rady Miasta